Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej       

Hare Kryszna

ISKCON

uniwersalna duchowość

rozwój duchowy

bhakti-joga

joga

Bóg

religia

mantra

reinkarnacja

Kriszna

Krishna

Rama

Hare

Kryszna

hinduizm

krysznowcy

karma

Indie

Gaura

India

wyznawcy Kryszny

Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kryszny

Bhagavad-Gita

Śrimad Bhagavatam

Festiwal Indii

Woodstock

Pokojowa Wioska Kryszny

vaisnava

waisznawa

waisznawizm

wajsznawa

wajsznawizm

religie wschodu

filozofia wschodu

duchowość

astrologia wedyjska

jyotish

przepisy wegetariańskie

kuchnia wegetariańska

joga

dezinformacja ruchów katolickich

serwis

portal

astrologia wedyjska

taniec indyjski

kalendarz księżycowy

muzyka indyjska

dharma

ayurweda

ayurveda

książki Prabhupada

nama-hatta

mantry

przepisy wegetariańskie

świątynia

festiwal

sekta

sekty

 
 
 
 
 
 
 
logowanie
rejestracja
regulamin strony
 
 
 
 
   Autor: Krishna Kshetra Swami
dodał: admin    opublikowano: 2016-09-14    przeczytano: 325
kategoria: Wykłady - Krishna-Kshetra Swami
podkategoria: Wykłady Kryszna-Kszetry Swamiego
 
Powrót >>>     
 
Projekt Nowe Śantipur 2016
 
Krishna Kshetra SwamiNowe Śantipur, 30.08.2014

Projekt Nowe Śantipur 2016

Wiem, że jesteśmy świeżo po obiedzie i prawdopodobnie wolelibyśmy się teraz zdrzemnąć, także bardzo to doceniam, że zebraliście się tu o tej porze. Zastanawiam się, czy moglibyśmy zachęcić te dzieci, które bawią się tuż za murem, żeby trochę się oddaliły. Nie chodzi o to, że nie lubimy dzieci, dzieci są wspaniałe, są naszą przyszłością i zajęło nam to parę dziesięcioleci, żeby zdać sobie z tego sprawę. Ale tak ostatecznie dochodzimy do tego, że one rzeczywiście są naszą przyszłością. Halo! (śmiech). Większość z was zdaje sobie z tego już sprawę, to tylko my, starzy ludzie potrzebowaliśmy tyle czasu, żeby to zrozumieć. Więc co jest naszym tematem? Z tego co rozumiem, chodzi o omówienie głównych planów tego projektu Nowe Śantipur 2016. Oczywiście na pewno wszyscy znacie ten żart: "Jeśli chcesz, by Kryszna się śmiał, powiedz Mu o swoich planach." Z pewnością jest to prawdą, ale z drugiej strony my wiemy, że jeśli chcemy jakoś funkcjonować w tym świecie, czy to indywidualnie, czy kolektywnie, musimy robić pewne plany. I takim doskonałym rozwiązaniem, jakie Śrila Prabhupada nam pokazał jest to połączenie, że my mamy taki plan, a teraz zobaczmy jaki plan ma Kryszna. W jakiś sposób łatwiej mi jest myśleć o tym bez mokrej girlandy. Bardzo doceniam oddanie osób, które robiły tą girlandę, ale tak, czy inaczej ono już zostało ofiarowane. I domyślam się, że główną rzeczą, jaką chcemy zrobić, to przeprowadzić pewną dyskusję, niezbyt formalną. Oczywiście w pewnym sensie jest ona formalna, ja siedzę tutaj, wy siedzicie tam, ale nie chcę, żeby to było zbyt formalne. Mam pewne pomysły i mam nadzieję, że wy też macie, także zobaczymy co wyjdzie.

' />

Zacznę od odrobiny naszej historii Vaisnava. Centrum tych planów jest oczywiście świątynia. Zanim cokolwiek powiem, chciałem zrobić taką notatkę na marginesie, że w Indiach mamy do czynienia ze świątynią i ona nazywa się mandir, ale poza nią jest jeszcze coś. W północnych Indiach, zwłaszcza w Gudżaracie jest takie coś, co określa się mianem 'haveli'. Co to jest haveli? Jest to taki duży dom gdzieś na wsi, dla bogatych posiadaczy majątków ziemskich. Także to, co my nazywamy świątynią , to te osoby powiedziałyby : nie, nie, to nie jest świątynia, miejsce, gdzie mieszkają słudzy bóstw nazywa się haveli. Więc chodzi o to, że Kryszna nie jest Panem świątyni, tylko to jest jego dom, On jest po prostu u siebie w domu. Także w ten sposób, w świątyni On nie jest obsługiwany, nie służy się Mu tak jak w świątyni, tylko tak jakby był u siebie w domu. (coś spadło i wywołało hałas, Maharaj skomentował ze śmiechem: Potwierdzone.) Także pomyślałem właśnie, że to do czego my tutaj dążymy to nie tyle świątynia, co właśnie takie haveli. Co znajdujemy czytając Caitanya-caritamritę? W Caitanya-caritamricie jest wiele dyskusji na temat bóstw i świątyń. Na samym początku ofiarowywane są modlitwy Madana-Mohanie, Govindzie i Gopinathowi. Opisane są też rozrywki bóstw oraz to, jak Pan Caitanya odwiedzał różne świątynie i haveli. Pan Caitanya odwiedził nawet świątynię Pana Śivy. A co robił w tych świątyniach? Intonował i tańczył w ekstazie przed bóstwami. A później udał się do Jagannath Puri i tam codziennie, przez 18 ostatnich lat swojego życia odwiedzał świątynię Pana Jagannatha. I są tam też obszerne opisy prasadam, ofiarowanego bóstwom i tego, jak później było rozprowadzane wśród ludzi.

W Caitanya-caritamricie widać dobrze, jak kultura świątynna jest częścią tego ruchu Pana Caitanyi. I widzieliśmy też, że bardziej współcześni acaryowie też byli zainteresowani ustanawianiem świątyń. Większość z was na pewno zna wczesne okresy działania Śrila Prabhupada na Zachodzie i to, jak zanim cokolwiek miał, poszukiwał jakiegoś miejsca na świątynię. I z czasem to pragnienie Śrila Prabhupada stało się jasne, to że on chciał by te świątynie połączone były z domami gościnnymi , tak żeby ludzie mogli przyjeżdżać i zatrzymywać się tam na jakiś czas. Ale takim innym aspektem, który wyjawił już w bardzo wczesnym okresie, w latach czterdziestych, pięćdziesiątych w swoim magazynie Back to Godhead, było to, że świątynie powinny być miejscem edukacji. Śrila Prabhupada ustanowił poranne i wieczorne wykłady, stopniowo wprowadził ciągi kursów bhakti-siastri, bhakti-vaibhava itd. I wszystko to miało miejsce w świątyniach. Także w tej historii ISKCON-u Śrila Prabhupada ustanowił całkiem sporo świątyń. I co się stało potem? Amerykę zdominował ten amerykański duch współzawodnictwa. Ta mentalność wyraża się słowami :"Im więcej tym lepiej". Dlaczego mielibyśmy mieć tylko jeden komplet bóstw, jeśli możemy mieć 3, 6, czy nawet 9 kompletów bóstw? (śmiech). Jeśli tamta świątynia ma taki system czczenia bóstw, my możemy zrobić to lepiej. I gdy wszystko będzie takie bogate i wspaniałe to Śrila Prabhupada na pewno będzie chciał do nas przyjechać, zostać dłużej i wtedy wszystko będzie wspaniale. Cóż…wszyscy znamy historię. 

Nastąpiła radykalna zmiana demograficzna, świątynie, które pękały w szwach od brahmacarinów, na przestrzeni kilku miesięcy, czy lat opustoszały. Wszyscy zmienili kolor z szafranu na biały. I czasem dochodziło do sytuacji, że w świątyni było więcej bóstw niż wielbicieli, a prezydenci świątyń wychodzili na ulicę, podchodzili do kogoś i pytali: "Przepraszam, czy mógłbyś zrobić arati? To nie jest takie trudne , po prostu będziesz machał tym kadzidłem" (śmiech). Co się stało to to, że te społeczności wielbicieli tak rozproszyły się i cała ta idea społeczności była bardzo niejasna, mglista. To, czego nikt nie rozumiał w tamtym czasie to to, że świątynia, czy haveli nie składa się z budynków, tylko z ludzi, którzy tam są. To jest rzeczą, z której na przestrzeni lat coraz bardziej zdajemy sobie sprawę. Oczywiście to było całkowicie jasne dla Śrila Prabhupada, ale nie dla nas. I jednym z takich idealnych przykładów społeczności, na jakie nacisk kładł Śrila Prabhupada, były społeczności farmowe. I to jest cały oddzielny temat do dyskusji – varnaśrama, ochrona krów i wiele innych. 


W każdym razie nie wiele rozumieliśmy z tego, ale pewne rzeczy wymagają czasu. A inne rzeczy dzieją się, gdy podejmujemy wielkie wysiłki, by tak się stało. Niektórzy ludzie, na ogół nie są to członkowie ISKCON-u , ale inni ludzie w jakiś sposób z nim związani, krytykują między innymi to, że członkowie są tak bardzo skupieni na budowie świątyń. I jest w tej krytyce źródło prawdy, ponieważ bardzo łatwo jest zaabsorbować się budową i utrzymaniem tych budynków, zbieraniem i rozporządzaniem pieniędzmi. Jeśli to staje się głównym punktem, na którym się skupiamy, zatracamy cel tego wszystkiego. I w wielu yatrach, myślę, że i tu, w Polsce jest taka niebezpieczna pułapka, to myślenie, że trzeba wyjść i zbierać, zbierać, zbierać. Widzę, że niektórzy kiwają głowami, także odbieram to jako potwierdzenie. Gdy coś staje się wręcz ekstremalne, to oprócz tego, że to jest takie ekstremum, to powoduje też zatracanie tej właściwej perspektywy. W '75 roku nauczyliśmy się tego w Niemczech. Wszyscy bhaktowie zostali wysyłani, by zbierać, zbierać, zbierać (po polsku) i uzbieraliśmy całkiem dużo (śmiech) i co się stało? Przyszła pozycja i wszystko skonfiskowała, ponieważ byliśmy oskarżeni o zbieranie pieniędzy pod fałszywym pretekstem, ale to inna historia. Z jednej strony bardzo smutna historia, ale z drugiej, się czegoś nauczyliśmy, przynajmniej ja mam taką nadzieję. Więc chodzi o to, że szukamy tej równowagi i można tu dać taki przykład z łodzią na wodzie, która potrzebuje być zrównoważona, bo jeśli za bardzo przechyli się w jedną stronę, zatonie. A o jakiej równowadze my tutaj mówimy? Chodzi o to, żeby zrozumieć bardziej potrzeby bhaktów. Wszyscy mamy wszelkiego rodzaju potrzeby. 

Śrila Bhaktivinoda Thakur mówił o potrzebach społecznych, fizycznych oraz oczywiście duchowych. Jeśli coś jest negowane, wówczas to prowadzi do problemów, gdyż to są rzeczywiste potrzeby. 

Takim interesującym zjawiskiem, które można czasami zaobserwować, gdy kładzie się zbyt duży nacisk na jedne potrzeby przy jednoczesnym negowaniu innych, jest to, że bhaktowie zaczynają oczekiwać więcej, niż można by oczekiwać od duchowego społeczeństwa. To prowadzi do sytuacji, w której zaczynamy dociekać: "dlaczego ISKCON nie daje mi tego, dlaczego nie zapewnia mi tamtego" i kończy się takim pełnym frustracji wymaganiem. To przywodzi na myśl to, co powiedział były prezydent Stanów Zjednoczonych w swojej mowie inauguracyjnej, gdy wygrał wybory: "Nie pytaj co twój kraj może zrobić dla ciebie, spytaj co ty możesz zrobić dla swojego kraju". Wszyscy wtedy tak wiwatowali, a potem zapomnieli. Tak czy inaczej, rozumiecie o co chodzi. I właśnie takim ideałem było by, gdybyśmy tak dociekali, co my możemy zrobić dla tej społeczności wielbicieli. I tak wydaje mi się, że taką próbą odnalezienia równowagi w tym wszystkim, było by stworzenie miejsca, w którego centrum byłby Kryszna. Nie tak, że Kryszna byłby na końcu, " ja chcę tego, tego, tamtego o i jeszcze chciałbym Krysznę". Jakkolwiek słabi duchowo byśmy nie byli, chcemy, żeby wszystkie nasze pragnienia rozwijały się wokół tego jednego – pragnienia służenia Krysznie. Jedną z rzeczy, które są dla nas wyzwaniem jest to, o czym czytamy w Caitanya-caritamricie, jak te wszystkie wielkie osobistości były inkarnacjami bezpośrednich towarzyszy Kryszny. I wszyscy chcielibyśmy tak wskoczyć na strony Caitanya-caritamrity i żyć wiecznie szczęśliwi jako jeden z towarzyszy Pana Caitanyi. Ale z drugiej strony, jesteśmy teraz w Polsce, w roku 2014, mamy określone sytuacje materialne, emocjonalne, mamy swoje rzeczy, które lubimy i te, których nie lubimy. Jest to taka zupełna mieszanka, jak sałatka owocowa i my bierzemy to w całość i zastanawiamy się "no tak, ale gdzie jest ta wizja, którą czerpiemy z Caitanya-caritamricie?" Dlatego, że ponieważ widzimy rozdźwięk pomiędzy jednym, a drugim, odczuwamy to, o czym Śrila Prabhupada mówił, że nigdy nie powinniśmy tego odczuwać – zniechęcenie. 

Śrila Prabhupada mówił "nigdy nie bądźcie zniechęceni albo zwiedzeni". On sam znajdywał się często w sytuacjach ,w których bycie zniechęconym było by w pełni uzasadnione, tak jak wtedy, gdy jego jedyny egzemplarz już w pełni przetłumaczonej i opatrzonej komentarzami Bhagavad-gity został skradziony. Innym przykładem jest to , jak jego uczniowie próbowali podkopywać jego autorytet w jego własnym towarzystwie. Ale Śrila Prabhupada nigdy nie był zawiedziony. Także my wszyscy doświadczamy tych codziennych, życiowych sytuacji, które każdy z nas konfrontuje ze swoimi ideałami, które nie zawsze zgadzają się z ideałami innych osób. I wówczas jest to wyzwanie, a wyzwanie może być podsumowane jednym słowem, którego Śrila Prabhupada użył tuż przed odejściem z tego świata. Jakie słowo mam na myśli? Współpraca, tak. To słowo, które sprawia, że się krzywimy (śmiech). Prabhupada powiedział: "swoją miłość do mnie okażecie poprzez współpracę między sobą", a my myślimy: " O Boże czy ja naprawdę muszę współpracować z tym, z tym i jeszcze z tamtym?". Inni z kolei podchodzą do tego zupełnie inaczej: "O, współpraca, tak! Bardzo mi się to podoba. Niech wszyscy współpracują ze mną!" (śmiech). I dochodzi do sytuacji, w której mamy 50 osób, które myślą w ten sposób. W naszej kulturze jest taki bardzo ciekawy paradoks: jako waisznawowie rozumiemy, że jesteśmy wiecznymi sługami Boga, co czyni nas wszystkich równymi, a z drugiej strony, bardzo silnie zaznaczona jest hierarchia, w której jest Bóg, Najwyższa Osoba, są półbogowie, dalej acaryowie i cała sukcesja uczniów schodząca w dół. Więc niektórzy z nas, myślę, że ja też jestem temu winny, chociaż nie był to do końca mój pomysł, wpadają na pomysł "O, zostanę guru i wtedy wszyscy faktycznie będą ze mną współpracować!". Ale w słowie współpraca, w angielskim i w polskim chyba też, to "współ" oznacza równość. Czasami to działa na naszą korzyść, a czasami na niekorzyść. Równość jest wspaniałą rzeczą, ale czasem zbyt dużo równości oznacza, że nic się nie dzieje. I tak samo ta idea hierarchii też ma swoje zalety, z jednej strony, to powoduje, że coś można zrobić, ale z drugiej strony może to doprowadzić też do tego, że ta osoba na górze hierarchii może zostać pozostawiona sama sobie. "Jay Prabhu, Jay Maharaja! Goodbye Prabhu, goodbye Maharaja!" (śmiech).

' />

To jest taki paradoks, ale on jest w pewnym sensie nie do uniknięcia, bo bardzo trudno jest osiągnąć równowagę. Mamy w pewnym sensie rozwiązanie tych wszystkich paradoksów. Czasem może to nam się wydawać prostackie, ale jeśli głębiej o tym pomyślimy, to to wcale nie jest takie. Tym prostym rozwiązaniem jest to, co Śrila Prabhupada nazwał 'świadomością Kryszny', czyli ta idea, że Kryszna jest obecny w moim życiu, w moim sercu i nakierowujemy się na służbę. Jakiekolwiek są trudności, nieporozumienia, to my możemy je przekroczyć dzięki tej świadomości. Czasem jest to używane jako taki młotek: "Prabhu musisz być po prostu świadomy Kryszny" bum bum bum, " Prabhu po prostu jesteś w mayi" – "Tak, jestem w mayi"…Ale to działa tylko na krótką metę. To ostatecznie musi wypłynąć z wnętrza nas samych, z naszego serca, to co robimy w społeczności wielbicieli. To musi wynikać z poczucia "ja chcę to zrobić dla Kryszny!", "ja chcę zaangażować się w ten projekt dla Kryszny; chcę zrobić cokolwiek da się zrobić dla Kryszny, a jeśli nie wyjdzie tak jakbym chciał, w porządku, nadal będę robił wysiłki i próbował tak dobrze, jak tylko potrafię". Także to jest taki paradoks, bierze się to z Bhagavad-gity: z jednej strony chcemy wszystko wykonywać jako służbę dla Kryszny, ale z drugiej strony, Kryszna zaleca nam, byśmy nie byli przywiązani do efektów naszego działania. I znów to może być na naszą korzyść lub niekorzyść. Jedna strona to poczucie, że chcę żeby to się stało, ten entuzjazm, który może sprawić, że to się faktycznie stanie, ale znowu gdy doprowadzimy to do ekstremum, to może doprowadzić do duchowych ofiar, bo w naszym entuzjazmie będziemy wszystkich odpychać łokciami "bo ja chcę to zrobić dla Kryszny". A ta druga strona to nieprzywiązanie. Z jednej strony może to być bardzo dobra rzecz: "coś się nie uda za pierwszym razem, w porządku, spróbuję jeszcze raz, czy innym sposobem. " ale z tej negatywnej strony, to nieprzywiązanie może się bardzo łatwo przemienić w tamo gunę: "cokolwiek ma się stać prabhu, i tak się stanie, albo się nie stanie, to nie jest mój problem, powinniśmy być nieprzywiązani…hari bol!" (bhaktowie: Hari bol! śmiech). 

Tak więc to jest wyzwanie. Chcemy tutaj zrobić jakiś remont, renowację, więc naturalnie myślimy, co się może stać, albo, że jest to kolejny projekt w pasji, że my chcemy coś osiągnąć, a nie wiadomo, jaki będzie rezultat, jak to się skończy, kto to wie. Także niektórzy mogą powiedzieć: "Dobrze, róbcie co chcecie, ale nie liczcie na mnie" i trzeba być na to gotowym, jeśli jest to duży projekt i wymaga poważnych poświęceń, to będą osoby, które powiedzą "nie liczcie na mnie" . Właśnie rozmawiałem z moim bratem duchowym, Kalasamvarą Prabhu z Nowej Zelandii, który ma spore doświadczenie z dużymi projektami, dużo możecie się od niego nauczyć. On powiedział, że chciał kiedyś zbudować świątynię w Auckland, głównym mieście Nowej Zelandii. Zbudowano fundamenty i ramę świątyni i praktycznie wszyscy odeszli z tego projektu. Kilka lat później udało się to wznowić i on powiedział, że aż 17 rodzin odeszło, nie chcieli mieć z tym nic wspólnego. Ale Kalasamvara Prabhu i mała grupka bhaktów zdecydowali: cokolwiek się nie wydarzy, my chcemy zbudować tą świątynię. I z czasem przybyło 25 rodzin, by zamieszkać wokół świątyni. Więc chodziło o to, że jakikolwiek tego typu projekt wymaga grupy takich bardzo zaangażowanych osób. Nie chcę was przestraszyć, ale jedynie cytuję Kalasamvarę Prabhu. Wcale nie musi się tak zdarzyć w tym przypadku. To czego tak naprawdę chcemy to to, żeby zadowolić Śri Śri Pancha-tattvę i coś co idzie w zgodzie z tym jest rozwój społeczności wielbicieli w oparciu o zasady, o których jestem pewny, że słyszeliście na seminarium Vaiasakiego Prabhu poświęconemu miłości i zaufaniu. To są takie wstępne uwagi i może teraz spójrzmy na godzinę, myślę, że już wystarczająco dużo powiedziałem, teraz możemy rozpocząć dyskusję, zwłaszcza w związku z projektem NS 2016. Bhaktowie widzieli już jedną prezentację tego projektu, a jutro rano będzie druga prezentacja połączona z sesją pytań i odpowiedzi. Jakieś pytania, komentarze?

Kalatuta Prabhu: myślę, że najważniejszą rzeczą, żeby ten projekt odniósł sukces, jest dobra atmosfera między bhaktami, chodzi mi o to, że nie możemy o tym zapomnieć (KKS: "absolutnie, zgadzam się"). U nas najgorszą rzeczą jaka jest, jest vaisnava-aparadha. Może to banalne stwierdzenie, ale jest t trucizna, która niszczy nasze wysiłki w świadomości Kryszny. Mogę to powiedzieć innymi słowy, tak jak ktoś próbuje rozpalić ognisko, a po jakimś czasie dolewa wody, znowu próbuje rozpalić i znowu dolewa wody. I znowu. Ktoś z boku może pomyśleć "to idiota", ale on myśli, że ma jakiś wspaniały projekt, że podejmuje duże wysiłki. Także ja sugeruję takie naukowe dociekania odnośnie vaisnava-aparadhy, jeśli moglibyśmy je odnaleźć, to możemy próbować się ich pozbyć. Mam kilka pomysłów, są one kontrowersyjne (KKS: "wow"), ale proste. Tak jak mamy to drzewo Pana Caitanyi, które reprezentuje rodzinę Vaisnava, różne gałęzie. Gdy jedna gałąź zaczyna myśleć; "jestem całym drzewem" lub "tylko ja jestem zdrowa", wtedy pojawia się problem.

KKS: Śrila Prabhupada pisze w Caitanya-caritamricie, że ISKCON jest jedną gałęzią drzewa Caitanyi, nie powiedział, że jest całym drzewem.

Kalatuta Prabhu: Ja jestem za tą różnorodnością, ale jedność jedność rodziny nie ma miejsca, nasza filozofia z acinthya-bhedabheda-tattva, to pokazuje jak rodzina waisznawów powinna się rozwijać, żeby utrzymywać różnorodność i jednocześnie jedność. Teraz ciężko nam utrzymać tą jedność, mimo wielu wysiłków czynionych w celu zniwelowania tych granic pomiędzy różnymi gałęziami.

KKS: Tak, dziękuję.

Kalatuta Prabhu: Nie ma pracy włożonej w to, żeby zaakceptować tą jedność. 

Z sali: Czy to jest inny wykład?

KKS: to wykład Kalatuty (śmiech). Dziękuję bardzo, chciałbym w skrócie odpowiedzieć na to, co powiedziałeś. Niektórzy już może znają tą książkę, jest to oficjalna publikacja GBC zatytułowana "Śrila Prabhupada- założyciel i acarya ISKCON-u, napisana przed Ravindra Svarupę Prabhu. Czy to jest przetłumaczone na polski? (bhaktowie odpowiadają, że tłumaczenie jest w toku). I to co ja tutaj przeczytałem w tej książce, a czego nie byłem wcześniej świadomy to to, że w swoim nauczaniu na Zachodzie Śrila Prabhupada chciał współpracy ze swoimi braćmi duchowymi i nigdy nie zarzucił tego pomysłu. Także może się wydawać, że w pewnym momencie zrealizował, że nie ma już żadnej nadziei, my po prostu musimy to zrobić sami. A tak nie było, zawsze kultywował tą ideę, że może jednak kiedyś moglibyśmy współpracować ze sobą. Myślę ,że jest to coś o czym nasze towarzystwo ISKCON powinno poważnie pomyśleć.

Kishora Prabhu: Bardzo doceniam to, co powiedział Kalatuta Prabhu, ale czasem, gdy mocno koncentrujemy się na czymś, zapominamy, co jest naprawdę ważne i wylewamy dziecko z kąpielą. Każdy myśli o czymś , co wydaje się mu najważniejsze i nie ma w tym jedności. Bardzo podobało mi się, jak wspomniałeś o tej współpracy, Śrila Prabhupada też tego chciał, ale co to tak naprawdę oznacza? Zgadzam się z Kalatutą Prabhu, że powinien być jeden cel dla wszystkich.

KKS: Tak, dziękuję. To wylewanie dziecka z kąpielą, właśnie to próbowałem zasygnalizować, gdy mówiłem o równowadze. To co zrozumiałem od organizatorów projektu to to, że dni tego budynku są policzone, jeśli nie będzie on gruntownie odnowiony. Więc nie jest to sprawa do namysłu, czy coś robić, czy nie, bo jest to tylko kwestia czasu, nie wiem jak długiego, ale prędzej czy później skończy się to tak, że nie będzie świątyni dla Panca-Tattvy. Także ta moja wiedza może być ograniczona, ale jak ja to rozumiem, to w zasadzie nie ma kwestii, czy można zrezygnować z jakiejkolwiek renowacji, a jeśli już to robimy, to tak, żeby maksymalnie wykorzystać potencjał tego miejsca. Kiedy kontemplujemy robienie czegoś takiego, to może to wyglądać przerażająco. 

Był taki eksperyment, myślę że w Ameryce, który miał pokazać jaka jest psychologia, gdy trzeba coś osiągnąć. W Ameryce, ale też z pewnością w Polsce są myjnie samochodowe. Był socjolog, który badał firmy, które dawały swoim klientom takie karty, których idea była taka, że za każdym razem, gdy ktoś przyjeżdżał myć samochód, dostawał pieczątkę, a za osiem takich pieczątek, dziewiąte mycie dostawał gratis. Więc jednej grupie dano te karty z ośmioma pustymi miejscami na pieczątki, a drugiej grupie dano karty, w których było dziesięć miejsc na pieczątkę, ale dwa z nich były już ostemplowane. Więc jest tak samo, nadal jest osiem wolnych miejsc, z tym że są też dwa ostemplowane. I zgadnijcie co się działo, nie pamiętam już dokładnie jakie były procenty wyników, ale okazało się, że te osoby, które dostały karty z dziesięcioma polami, one były dużo bardziej entuzjastyczne, żeby dokończyć zbieranie pieczątek. Więc co my tutaj mamy? Te osoby, które miały już dwie pieczątki pomyślały " O mamy już dwa znaczki, teraz postarajmy się o kolejne". Więc w tej sytuacji jestem przekonany, że my już na naszej karcie mamy dwie pieczątki, jeśli nie więcej. Mamy świątynię, mamy Śri Śri Panca-Tattvę tutaj, mamy społeczność, mamy nauki Śrila Prabhupady i acaryów, tak wiele rzeczy już zrobiliśmy, przetrwaliśmy. Być może kilka razy już zalaliśmy te ognisko, ale przynajmniej przetrwaliśmy i rozpaliliśmy je na nowo. Także o co tu chodzi ? Jest to pewnego rodzaju, starodawne, pozytywne myślenie. Wczoraj zostałem zaproszony na spotkanie grupy osób odpowiedzialnych za realizację tego projektu i myślę, że ona jest bardzo entuzjastyczna i kompetentna i ze to jest do zrobienia. Ktoś może powiedzieć, że to jest tylko zewnętrzne, ale Śrila Prabhupada nie robił rozróżnienia pomiędzy tym, co wewnętrzne, a tym, co zewnętrzne. Może w tym momencie coś zaproponuję. W angielskim jest takie powiedzenie :wyłóż pieniądze tam, gdzie są twoje usta. Macie polski odpowiednik? 

Bhaktowie: Nie bądź gołosłowny.

KKS: Także to jest właśnie to, co chcę zrobić, ale stawiam warunek. Mam małą dotację, którą chciałbym przekazać na ten projekt, 1000€.

Bhaktowie: Haribol!!!

KKS: Ale nie podaruję tego, jeśli nikt nie da drugie tyle. To się nazywa pół na pół. Więc co myślicie? Wiem, że nie macie tyle teraz w kieszeniach, ale czy byłoby możliwe, żebyście wspólnie poprzez deklaracje zebrali taką sumę? Bardzo chciałabym, żeby był tu teraz z nami nasz świętej pamięci brat duchowy, Śridhar Swami. Kiedyś sam byłem świadkiem, jak tak zupełnie spontanicznie zainicjowała się taka akcja zbierania dotacji wśród grupy parikramu i on był w stanie zebrać tam sumę wystarczającą na pokrycie kosztów budowy domu dla gości przybywających do tej małej świątyni, którą odwiedziliśmy na tym Navadvip-parikramie. Może tak naprawdę to jest jeszcze przedwczesne, ta prezentacja projektu nie była jeszcze przedstawiona, sesja pytań i odpowiedzi jeszcze się nie odbyła, ale to jest moja oferta, która ważna jest od dzisiaj do jutra, do momentu, gdy wszyscy wyjedziemy. 

Z sali: Przekazuję 100£ 

Bhaktowie: Hari bol!!!

Bh. Daniel: Ja jestem w trakcie zbierania dotacji i mogę zadeklarować, że na pewno uzbiera się 1000€.

Bhaktowie: Hari bol!!!

KKS: Wow, widzę, że zabierasz pracę wszystkim innym (śmiech). 

Tiksna Rupa Pr: Ale to można przecież więcej zebrać, czy podwoić. 

Z sali: Jadę do Austrii do pracy, na dwa miesiące, więc dopiero po tym czasie przekażę dotację, ale chciałbym ofiarować 200.

Bhaktowie: Hari bol!!!

Sivananda Prabhu: ale czego?(śmiech)

Bhakta: euro.

Z sali: Czy ja dobrze zrozumiałem, że w ciągu tych dwóch dni musimy przekazać tą sumę?

KKS: nie, nie, wystarczy deklaracja

Brihaspati Prabhu: Mam trzy deklaracje, ale mogę zbierać dalej.

Gauranga Awatar Prabhu: Ja przypominam, że są bóstwa, więc nie możemy być gołosłowni.

KKS: woow, musimy być ostrożni

Z sali: można przedstawić listę przed bóstwami

KKS: Tak. Myślę, że na tym skończę, dziękuję bardzo za waszą uwagę.

 
Powrót >>>     
Udostępnij:
   
 
  komentarzy: 0     0   0  
 
Aby dodawać komentarz do artykułu musisz być zalogowany.
zaloguj.
 
 
 
OSTATNIE NA FORUM
Re: Wedyjska Polska
(21-09-2017 00:38:07)
 
Re: Ochrona krów
(21-09-2017 00:29:55)
 
Re: Ubój rytualny
(21-09-2017 00:11:05)
 
Re: Aborcja
(21-09-2017 00:06:28)
 
Re: Bieżące komentarze
(20-09-2017 17:24:19)
 
Re: Świątynie - ISKCON
(19-09-2017 10:51:55)
 
Re: UWAGA - GMO!
(17-09-2017 04:41:21)
 
 
LINKI
 
 
 
 
 
 
TAGI
Kryszna Katha   Varnaśrama   Filozofia   Kryszna   Mahatma das   Krishna Kshetra Swami   Prawo karmy   Polityka   Monarchia   Homoseksualizm   Kobiety   Astrologia   Chrześcijaństwo   Aborcja   Trivikrama Swami   Prabhupada  
 
Copyright © 2016. All Rights Reserved.  Created by Future Project